poniedziałek, 19 grudnia 2016

18 Alicji!


W ten weekend Ala obchodziła 18 urodziny. Miała zarezerwowaną salę i zaprosiła ponad 15-u znajomych. Większość niestety odwołała i to w dodatku dzień przed imprezą – ze względu problem z dojazdem – no i nasza ilość się radykalnie skurczyła.
Ale to nic! Świetnie się bawiłyśmy i przynajmniej wszyscy tańczyli. Były same dziewczyny. Czułyśmy się nie jak na 18-tce, lecz jak na wieczorku panieńskim.
W tym samym budynku, na sali obok, odbywała się za to 40-tka. Wpadłyśmy na chwilę na rekonesans, ale wróciłyśmy szybko do siebie. Siedziało tam z 50 ludzi, mieli nawet dwóch śpiewających chłopaków.  A jednak - nikt nie tańczył. Chyba nawet się za bardzo nie uśmiechali. A kiedy weszłyśmy, spojrzeli na nas jak na kosmitki. Nie wiem czemu. Dziwni ludzie. 

zabawę mimo wszystko będę wspominać jako jedną z najsympatyczniejszych i najzabawniejszych.
 



 









sobota, 10 grudnia 2016

Mesajah



Nawiązując do ostatniego wpisu – Mesajah odwiedził nas po raz 3-ci. Ja byłam na koncercie po raz 4-ty. I za każdym razem niesamowicie mi się podoba. Widać, że osoby z zespołu mają ogromną pasję. 










Samego artysty słucham od 6-u lat. Muszę dodać, że porównując obecną do pierwszej płyty, niesamowicie się rozwinął. Chociażby zważając na tembr głosu czy pewną świadomość swoich możliwości, którą da się wyczuć… Naprawdę widać, że nie stoi w miejscu i ciągle idzie do przodu.
Ogółem, lubię słuchać reggae, jednak zazwyczaj są to składanki, które znajduję na Youtube w celu poprawy nastroju (nawet wykonawców nie wymienię za bardzo), niekoniecznie polskie. Naprawdę rzadko przypada mi do gustu reggae w wykonaniu polskich wykonawców, zazwyczaj są dla mnie wyzbyte charakterystycznego klimatu.
Ciężko mi określić który album najbardziej mi się podoba, ponieważ każdy niesie za sobą coś nowego i pozytywnego. Trzeci, pamiętam, że był wypełniony komentarzami społecznymi. Otrzymałam czwarty, najnowszy i słuchamy go z Alą na okrągło. Naprawdę warto przesłuchać! A raczej – warto się wsłuchać. Kiedy przesłucha się pobieżnie, można nic z niego nie wynieść. Rytmika, melodia oczywiście też jest świetna, ale teksty jeszcze lepsze. Tak jak w reszcie Jego płyt – podnoszą na duchu, dodają wiary w siebie i przypominają o podstawowych wartościach, o których mimo wszystko bardzo łatwo jest zapomnieć. 


Manolo to super pozytywny człowiek, prawdziwy artysta, który faktycznie ma coś do przekazania światu. Uwielbiam go za to, że jest dobrą osobą. Dostrzega naprawdę dużo wokoło i nie boi się mówić o tym otwarcie. Fajnie, że są tacy ludzie ;)


niedziela, 4 grudnia 2016

Demon sportu



Wczoraj był u nas koncert jednego z moich ulubionych artystów – Mesajah’a. Z tej okazji odwiedziła mnie Alicja. Sobotę rozpoczęłyśmy od mojego rytuału - pieczenia – w końcu robię to co weekend. Wciąż się nie znudziłam tymi ciasteczkami, więc nie zastanawiałam się jeszcze nad zwiększeniem różnorodności. Póki co wszystkim smakują!

A oto my – szczerzące się do jedzenia niczym Ewa Wachowicz. No a co! Jak tu się nie cieszyć, tworząc takie arcydzieła?
 

Skoro już jestem w temacie, opowiem więcej o HEALTHY zapędach bohaterów mojej książki.
Po ostatnim spotkaniu (którego fragment zamieściłam we wcześniejszym poście), tata Toli prędziutko wdrożył się w sport. I zaczął bardzo pracować nad formą. Bardzo, bardzo. W końcu – jak można być gorszym od szefa?
 25.10.12r.
16:00
Tata ogląda od samego rana zawody kolarskie wpieprzając popcorn. Gdy wróciłam ze szkoły powiedziałam:
 - Jeśli w ten sposób chcesz poprawić swoją formę, to wiedz, że ci się to nie uda.
Na co on odpowiedział z pełnymi ustami:
 - Nie pyskuj smarkulo, bo i tak ci się to nie uda!
[….]

18:15
Teraz gra w grę komputerową symulującą jazdę na rowerze. Jezu, zupełnie się nie rusza. Mam wrażenie, że wrósł w to krzesło, a jego nogi wpuściły korzenie w podłogę. Jak wstanie, przynajmniej będzie miał stabilizację pleców. I sześć nóg. Tata - krzesło.

26.10.12r.
15:14
Dzisiaj, gdy zeszłam rano na śniadanie, tata czekał na mnie zwarty i gotowy pod schodami w debilnym stroju (ale ku mojemu zdziwieniu, bez krzesła na plecach).
 - Wyglądasz jak wieśniak – skomentowałam, mierząc go wzrokiem.
 - Tola, mam prośbę – zignorował mój komentarz. - Weź mi pożycz rower.
[…] Trochę mi się zrobiło go szkoda. Wyglądał strasznie groteskowo. Biała opaska frotte na czole, a do tego zielona koszulka Adidasa niedbale wciśnięta w żółte, przyciasne spodenki. Miałam ochotę zrobić mu zdjęcie.


Ale nie no, naprawdę ćwiczył. Zaczął faktycznie codziennie jeździć na rowerze. A kiedy już w końcu się wybrali na tę wycieczkę, powrót okazał się spektakularny.

15:00
Tata wrócił. Słowa, które rzucił po wejściu do domu brzmiały:
 - To ja. Wasz mężczyzna. Wasz wspaniały mężczyzna. Lance Armstrong. Bez dopingu – dodał, reflektując się.
Po czym radośnie poczłapał do kuchni, wziął browara i zasiadł dumnie przed telewizorem. No tak. Demon sportu po prostu. A może jeszcze jednego browarka? W końcu wielkie bandziory są takie ponętne. Blee.


Tata ewidentnie pokochał kolarstwo. Proszę sobie z niego nie kpić. Przedtem nie był w stanie pokonać zaledwie 200 m, jednak mimo to, gdy się dowiedział, że ten cały pan Robert ogólnie kocha sport, nawet wykupił sobie karnet na siłownię.


Co więcej….

10.11.12r.
19:45
Moi rodzice odbyli dziś genialną rozmowę przy kolacji.
 - Emilio, mam propozycję po prostu nie do odrzucenia – zaczął tata.
 - Tak?
 - Wybrałabyś się z nami na siłownię?
 - Cha, cha, cha! Chyba kpisz! Żeby wyglądać tak jak ty teraz? Cała karminowa? Nigdy!
 - Naprawdę! Nie sądzisz, że to dobry pomysł? Mogłabyś wziąć ze sobą koleżankę… tę tam… yyy… Adelajdę… Albinę… Alfredę… czy inną Aldonę…
 - Maurycy! Chyba brak ci piątej klepki. Ja?! W tonach potu?! Wśród buzujących testosteronem mężczyzn?! – oburzyła się mama. - Jedyne na co mógłbyś mnie ewentualnie namówić to joga!
 - Świetny pomysł! Sektor z jogą też tam jest!

Mama cmoknęła z dezaprobatą i powiedziała, że musi się zastanowić. Ale tata tak jej truł dupę, że w końcu się zgodziła. Najlepsze, iż… wszystko uknuł. To był po prostu prezent na imieniny, o których zapomniał. Gdyby się nie zgodziła, nie miałaby prezentu.

 (frag. ,,Motyla noga – czyli pokręcone życie nastolatki")