niedziela, 13 listopada 2016

Relaks, siła, moc!



Ten tydzień to ja już chyba przespałam na jawie. Nie wiem co mi jest, ale egzystuję niczym żywy trup. Zapadam powoli w zimowy letarg. Wstaję rano kompletnie nietrzeźwa (nie, to nie jest żaden syndrom dnia poprzedniego) i w 99% przypadkach z rozmachem obijam się w drodze do łazienki o szafę, krzesła i stół. Rzecz jasna, przy maksymalnej dyskrecji, w końcu nie chcę nikogo obudzić. No i kiedy już dotrę do tej łazienki, bardzo długo nie mogę otworzyć oczu,. Co mi jest?
Wtorek co prawda okazał się zaskakującym wyjątkiem. Miałam bardzo bujny, wesoły dzień, wszystko mnie bawiło – samo z siebie i ogólnie się miałam cudownie (Haha,hihihi,hahaha...... Haha... HihihihihiHaaaa...).
Jednak w środę to wszystko ze mnie wyciekło. Pod koniec zajęć lekcyjnych mocno walczyłam ze sobą, a raczej ze swoimi oczami, które się kleiły, a przecież nie wypada tak zasnąć na lekcji, będąc na widoku. Podtrzymywałam powieki, tarłam je, klepałam się po twarzy. Miałam wręcz ochotę zastosować bardziej radykalne metody, jak np.



Kiedy siedziałam trzymając powieki i tak po chwili orientowałam się, że odpływam. Gdybym tam tak siedziała dłużej, to bym usnęła i z otwartymi oczami.
Po lekcjach poszłam na prawo jazdy. Pani puściła filmik. Po 6-u minutach wpadłam w objęcia Morfeusza. Zostałam obudzona, kiedy się skończył. Pani mnie ostrzegła, że to niebezpieczne -  tak spać na siedząco. Nie wiem, czy niebezpieczne, ale nawet w nocy mi się tak dobrze nie spało jak tam. Słowo daję.

No a ja naprawdę już robię co mogę. Co prawda nie daję rady chodzić spać wcześniej niż o 22:00, bo wcześniej jest straszny harmider i hałas w bursie. Ale od 22:00 do 6:00 jednak powinnam się mimo wszystko wyspać!
Czasem piję kawę, ale dopiero po szkole. Rano nie. Nie piję więcej niż jednej dziennie, bo mi się potem ręce trzęsą jak u paralityka. Więc rano wolę nie marnować szansy na wypicie tej jednej kawy w ciągu dnia. Szkoda, że po szkole zazwyczaj mi się odechciewa.
Nawet ćwiczyć zaczęłam wieczorami. Staram się wzmocnić moje wiotkie ramiona i inne tak samo wiotkie partie ciała. Tak, to jest dobre. Endorfiny, relaks, siła, moc. Tylko mocniej usypia. Im bardziej macham rękami, tym bliżej łóżka jestem.

Wczoraj mieliśmy imprezę – 3 w 1. Obchodziliśmy na dyskotece urodziny Babci i Dziadka oraz moje imieniny. Moja Babcia ma duszę nastolatki, więc proszę sobie nie myśleć! Upiekłam tort.  Dobrze, że przed włożeniem do pieca spróbowałam jeszcze masy, bo okazało się, że kompletnie zapomniałam o cukrze.

1 komentarz:

  1. mam niestety to samo ale wydawało mi się na początku że to jesienna depresja :D

    http://wooho11.blogspot.com/ - Zapraszam <3 Jeśli Ci się spodoba - zaobserwuj :) na pewno się odwdzięczę :*

    OdpowiedzUsuń