sobota, 22 października 2016

Kocołap



Przez cały tydzień nie mogłam wydobyć z siebie życia, być może jestem zbyt mocno przytłoczona aurą jesienną. Dla mnie jesień jest najpiękniejsza, kiedy mogę ją sobie spokojnie obserwować w swoim pokoju, z lekką duszą, bez żadnego przymusu nad sobą. O jak ja nienawidzę przymusów! Naprawdę… Ale są częścią życia. Dążę do tego, by te przymusy przynajmniej dawały jakąś satysfakcję dzięki poczuciu celu. I żeby tak naprawdę nie były przymusami, żebym zawsze miała jakiś wybór. :)

Kiedy już łapię jesienną chandrę, a słodycze już nie pomagają (może w większej ilości by i pomogły, ale wiadomo – później wejścia nikt nie będzie mi powiększać :) ), szukam nowych rozwiązań. W tym tygodniu, chciałam iść na siłownię z Alicją, bo te endorfiny z wysiłku, zawsze coś dają. Coś nas jakoś jednak odwiodło od tego planu i wylądowałyśmy w saunie. To był nasz pierwszy raz. Byłam podekscytowana jak dziecko. Weszłyśmy do suchej. Rozłożyłam sobie z niezwykłą dokładnością ręcznik (miałam wyobrażenia z horrorów, że jeśli usiądę bez ręcznika, to kiedy wstanę, zostanie mój kawałek skóry z tyłka na ławce) i usiadłam lekko spanikowana. Zastałyśmy tam pana, już dość zaawansowanego, stałego bywalca. Nie umiem policzyć pytań, jakie zadałam mu przed uspokojeniem się.

Dziwne to było uczucie, kiedy chcąc zaczerpnąć świeżego powietrza, miałam do dyspozycji jedynie gorące. Zwłaszcza kiedy się śmiałam, wtedy już myślałam, że się ugotuję. W końcu zamilkłam i się przyzwyczaiłam.
Postanowiłam się przemyć pod prysznicem i wrócić. Wróciłam i zapomniałam czy drzwi powinny być przymknięte, czy jednak zamknięte. Tata opowiadał mi kiedyś o panu, który się zagotował w saunie i później go w częściach wyciągali. Zdecydowanie nie chciałam powtarzać jego historii. Zostawiłam przymknięte. Zaczęłam sobie wyobrażać taką śmierć poprzez zagotowanie w saunie, jakie byłoby to okropne uczucie nie móc z niej wyjść… Wtedy pan wyciągnął rękę i z rozmachem zamknął te drzwi. Byłam tak zafiksowana myślami, że aż krzyknęłam. Okazało się jednak, iż można, a nawet warto zamknąć.

Oprócz tego nic się chyba nie działo w tym tygodniu. Tylko Ala na w-fie skoczyła jako ochotnik przez skrzynię  i przez jakiś czas zastanawiałyśmy się, czy nie odpadnie jej noga. 

Dzisiaj do Karczmy przybyło dwóch wesołych starszych panów, chcąc się dostać na dyskotekę. Nie mogli się pogodzić z faktem, że brama jest zamknięta, więc zaczęli dzwonić – lekko nachalnie. No a u nas żadnej dyskoteki nie ma dzisiaj. Ale co z tego? Panowie tak bardzo łaknęli zabawy, że nie dawali za wygraną i prawie nam przeskoczyli przez płot. Tata w końcu otworzył tę bramę, a nawet sprzedał im piwa. Usiedli przed budynkiem na ławce, kontemplując głęboko. Chcąc, nie chcąc przez otwarte okno zasłyszałam co nieco poplątanych, kosmatych treści, czyli produktów ich natchnionych refleksji.

 - Ja nie paaalę, panie kochany, ja mam 60 lat…. emerytetete… Te! A gdzie ten co miał być, a go nie ma?
 - No taki cfaniak! Taki wodokrociąg! Zawsze wszędzie jest, a dziś du*a w krzaki. Je*ał go pies!
 - …
 - Albo jesteś grzmielem albo frajerem. Ja to jestem nieprzy*ebany hardcore. Zawsze na spontana se lecę i mam w piź*zie.
 - Jesteśmy wszyscy ludźmi, jesteśmy tacy sami.
 - Ty stary! Ty to jednak jesteś KOCOŁAP! Są jednak ludzie na tym świecie! Ku*wa! Inteligencja! Można być bez podstawówki, ale inteligencja to inteligencja. 

Zamknęłam okno.

4 komentarze:

  1. Nie lubię takich blogów, ale u Ciebie wygląda to świetnie. Podoba mi się jak piszesz :) Pozdrawiam http://nieidealnaaa4.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie opisujesz doznania :D Nigdy nie miałam przyjemności zawitać w saunie, mimo że mój karnet na siłownię przez długie miesiące obejmował wstęp także do niej. Może przy następnym przedłużaniu i ja spróbuję, obym się nie ugotowała.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie jesień też przytłacza. Lubię jak jest ciepło, rudo i kolorowo a nie jak jest zimno i cały czas zacina deszczem.
    Fajna tematyka bloga. Pozdrawiam.
    http://take-a-pencil-and-draw-world-of-races.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń